Za i przeciw Picanto w MPRC

czw, 4 lutego 2010 godz. 19:26:12 rallycross

KIA słowa dotrzymała i zakończyła już cykl małych Picanto. Te niepozorne samochodziki wyciągnęły z dołka polskie wyścigi. Jednak nie skończą one rdzewiejąc w zakamarkach warsztatów. W tym roku powstała osobna dywizja Picanto w rallycrossie.

Mówiono już o tym od dawna, ale dopiero w tym roku mamy taką dywizje w regulaminie. Aby uprościć adaptacje z wyścigów do rallycrossu, nie trzeba będzie prawdopodobnie stosować żadnych modyfikacji w popularnych kijankach. Dzięki temu posiadacze takich aut mają szansę startu w cyklu Mistrzostw Polski Rallycross. Zainteresowanie pojazdami jest także wśród zawodników z rallycrossu. Tani puchar markowy cieszy się sporym zainteresowaniem, bo poza klasą narodową koszty startu w dywizjach 1A, 2 czy 1 są już znacznie droższe.

O opinię na ten temat poprosiliśmy zawodników, którzy w swojej karierze startowali zarówno w KIA Picanto, jak i w zawodach rallycross.

Mariusz Sikora: - Uważam, że będą to widowiskowe wyścigi. Picanto już kończy się w wyścigach samochodowych, więc bardzo dobrze by się sprawdziły w rallycrossie. Zostało dużo tych aut, z którymi tak naprawdę już nie ma co zrobić i są już dość tanie. Rallycross jest jednym z najtańszych sportów motorowych, a Picanto mogłoby godnie tworzyć nową dywizję obok klasy Seicento. Uważam, że jest to dobry sposób na poprawę frekwencji RC. Picanto naprawdę dostało dobry wycisk na torach wyścigowych, a także bez żadnych przeróbek, np. w Rajdzie Barbórka. Nie było kompletnie żadnych problemów z autem. Sądzę, że mała KIA poradzi sobie również w rallycrossie i powstanie dzięki temu fajna klasa, w której sam chętnie bym wystartował. Oczywiście dzięki pomocy sponsorów, których niestety nie mam, a bez nich ten świat sportu niestety nie istnieje.

Rafał Maliński: - Klasa Picanto w rallycrossie ma swoje wady i zalety. Zaletą jest to, że kilkadziesiąt samochodów, które wrosłyby w trawnik, będzie miało możliwość startów w zawodach. Z drugiej jednak strony w rallycrossie jest już niskobudżetowa klasa – Dywizja Narodowa. Kijanki w rywalizacji z Sejami nie miałyby najmniejszych szans. Są cięższe, mają dłuższe przełożenie skrzyni biegów i nie mają szpery. Jeśli będą się ścigały osobno to będziemy mieli dwie zamierające klasy w mistrzostwach. Rozwiązaniem byłoby połączenie tych dwóch klas, podwyższenie limitu wagi i umożliwienie skrócenia skrzyni biegów i założenia szpery do Picanto. Wtedy będziemy mieli klasę z kilkunastoma samochodami. Będzie ściganie. Porównując Picanto i Seicento to mają one zupełnie inne słabe punkty. W Seicento jest to przód samochodu. Chłodnica jest wysunięta przed pas przedni. Wszelkie próby popchnięcia przeciwnika kończą się uszkodzeniem samochodu. Z kolei zawias jest pancerny. Można ciąć tarki i zderzać się kołami, ile się chce. Picanto jest zupełnie inne. Tutaj to właśnie przód jest pancerny. Można złożyć maskę w namiot i jechać dalej, jednak nawet lekki kontakt bok w bok kończy się pokrzywieniem kół. Nad uderzeniami przodem kierowca ma pełną kontrolę. Walka bok w bok jest w pierwszym zakręcie nieunikniona i w wyścigach Picanto dużo będzie zależało od szczęścia.

Dodaj do: