Opinie po Vilkyciai

wto, 28 lipca 2009 godz. 11:39:22 rallycross

Kamila MaciaszekKAMILA MACIASZEK: - Zawody na Litwie rozpoczęły się dla mnie pechowo i niestety, pechowo też się zakończyły. Pierwsza kwalifikacja byłaby bardzo udana. Po starcie przed pierwszym zakrętem wysunęłam się na prowadzenie. Już po pierwszym kółku zyskałam ogromną przewagę, rywale zostali daleko z tyłu. Niestety, nie przejechałam joker lapa bo byłam pewna, że zostało jeszcze jedno kółko i w związku z tym zostało mi doliczone 30 sekund kary. Druga i trzecia kwalifikacja właściwie bez zarzutu, choć zawsze mogło być lepiej. W trzeciej kwalifikacji dostałam mocnego strzała w lewy tył auta i już prawie widziałam swojego dacha ale udało mi się wybronić i dojechać na 3 pozycji. W finale po starcie rozpoczęła się ostra walka. Po pierwszym zakręcie byłam trzecia z bardzo małą stratą do zawodników przede mną. Jednak na 4 kółku jeden z rywali w ferworze walki wysadził mnie na betonową bandę w związku z czym nie dojechałam do mety. Auto jest mocno zniszczone - dobrze, że jest spora przerwa w zawodach, bo mam czas je odbudować.
Nie znam jeszcze oficjalnych wyników, ponieważ Dywizja 2 została połączona z litewską klasą NEZ 2000, więc czekam na jakieś rozstrzygnięcie co do ewentualnych punktów. Jeśli chodzi o tor, to jestem pod ogromnym wrażeniem. Został świetnie przygotowany do zawodów a jego konfiguracja wprost idealna dla tył napędu, wspaniale było się na nim ścigać. Uważam, że to jeden z ciekawszych obiektów, na jakich byłam. Na Litwie jest ogromne zainteresowanie rallycrossem. Nawet na Mistrzostwach Europy w Słomczynie nie widziałam nigdy takiej ilości kibiców.
Ogromne podziękowanie dla Tomka Chodorskiego za serwis samochodu i wsparcie psychiczne na zawodach.


KRZYSZTOF SKORUPSKI: - Zawody na Litwie pod względem przygotowania i przede wszystkim liczby kibiców, można spokojnie porównywać z naszą rundą Mistrzostw Europy w Słomczynie. Co prawda, nie obyło się bez paru niedociągnięć, przez co przeciągnął się o około godzinę program zawodów. Największym minusem był pomysł losowania pól zamiast ustawiania zawodników, jak to do tej pory było, według czasów z czasówki... Poza tym super!
Tor bardzo fajnie przygotowany, bardzo ciekawy, dość techniczny z długą prostą. Całe zawody poszły po mojej myśli. Dwie wygrane kwalifikacje, potem finał. To wszystko zawdzięczam perfekcyjnemu przygotowaniu samochodu przez mojego tatę i pracowników z firmy Automax. Przed nami już tylko 2 rundy w MPRC i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać dobrą formę do końca sezonu.


PIOTR NASZKOWSKI: - Ciekawy i wymagający tor oraz świetna atmosfera sprawiły, że spędziliśmy wspaniały weekend. W pierwszej kwalifikacji udało mi się wywalczyć dobrą pozycje po starcie, niestety popełniłem błąd na jednym z zakrętów i wypadłem poza tor. Spowodowało to spadek na trzecią pozycję. Dwa następne biegi poszły lepiej, zdobyłem kolejno drugie i pierwsze miejsce. Finały rozgrywały się bardzo kontaktowo i na pierwszym z zakrętów zostałem wypchnięty na dalszą pozycję. Udało mi się jednak dogonić czołówkę i zająłem drugą miejsce. Chciałbym bardzo podziękować wszystkim za wspaniałą atmosferę, a swoim mechanikom za bardzo dobre przygotowanie samochodu.

Podium D1 - VilkyciaiRAFAŁ MALIŃSKI: - Frekwencja na zawodach na Litwie nie dopisała - startowało tylko pięć Seicento. Byłyby tylko cztery, gdyby Dziabąg nie zdecydował się wystartować samochodem Piotrka Kempy, który nie mógł przyjechać na zawody. W sumie na tor przyjechało 10 samochodów z Polski. To i tak nie jest mało w porównaniu z innymi krajami. Cała stawka liczyła około 50 aut z Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii, Norwegii i Polski. Nasza reprezentacja nie była więc najmniej liczna. To smutne, bo widać, że ta widowiskowa dyscyplina podupada w całej Europie. Już przed startem czasówki spotkała nas niespodzianka. Organizator żeby zaoszczędzić czas, postanowił ustawić nas do pierwszego biegu w wyniku losowania. Dzięki temu przed każdą kolejną serią biegów był czas na wyrównanie toru. Za każdym razem startowaliśmy do wyścigu po gładkim szutrze. Jak się później okazało, wyniki losowania były podobne do końcowych wyników zawodów. Kiedy już nikt nie będzie miał pieniędzy na samochód to w ten sposób możemy rozstrzygać wyniki polskiego rallycrossu. To jest jedna z koncepcji utrzymania tej dyscypliny przy życiu.
Pierwszy bieg był dla mnie stracony, bo przerywał mi silnik. W drugim staranował mnie Konrad Kacprzak i na kilka sekund straciłem moc w samochodzie. Konrad stracił szyby i zawieszenie. W trzecim biegu przyjechałem w procesji na 3 miejscu bez podejmowania żadnej walki. W finale startowałem z 4 pola. Na pierwszym zakręcie próbowałem wcisnąć się pomiędzy Dziabąga, a metalową barierę. Było tam jednak za mało miejsca i uderzenie bardzo mnie zhamowało. Dziabąg odjechał mi wtedy na jakieś 50 metrów i taki dystans utrzymał się do mety. W jakichś dziwnych okolicznościach, nawet nie wiem kiedy, wyprzedziłem Konrada Kacprzaka, więc nie byłem ostatni. Z wyjazdu najmilej wspominam wycieczkę do Kłajpedy. To bardzo ładne miasto. Fajnie też, że na tor, który był bardzo dobrze ukryty i zamaskowany w lesie, dotarło aż tylu kibiców.

Fot. Ryszard Orzechowski

Podium D1 - VilkyciaiPIOTR DYJAK: - W takich zawodach jeszcze nie jechałem. Dziennikarskie powiedzenie „z piekła do nieba” pasuje tu jak ulał. Auto było w końcu bardzo szybkie. Wygrana druga kwalifikacja mocno mnie zdekoncentrowała i w trzeciej popełniłem beznadziejny błąd. Na asfaltowym zakręcie przesadziłem na wejściu i uderzyłem przodem w bandę. Uszkodzona chłodnica, intercooler i wiele innych części właściwie kwalifikowało auto do grubszego remontu. Tylko dzięki ofiarnej postawie mojego zespołu udało się przywrócić Lancera do życia. Otrzymanej drugiej szansy nie zmarnowałem i finał padł moim łupem. Jestem pod dużym wrażeniem toru, atmosfery i organizacji. Litwini przygotowali doskonałe widowisko a frekwencja kilku tysięcy kibiców dodatkowo uświetniła imprezę.
Pragnę podziękować mojej ekipie: Karolowi, Andrzejom i Marcinowi, oraz sponsorom: Ehrle, Amlux, Big Autohandel i Agapit. Do końca sezonu pozostały jeszcze dwie rundy i cieszę się, że kwestia tytułu mistrza jest ciągle otwarta.

Dodaj do: