Beata Borowicz zadebiutuje w Mistrzostwach Polski Rallycross

pon, 5 marca 2018 godz. 11:58:54 skomentuj rallycross

Beata Borowicz

Beata Borowicz zadebiutuje w tym roku w Oponeo Mistrzostwach Polski Rallycross.

To będą jej pierwsze kroki w motorsporcie i wybór padł na rallycross. Na torze w Toruniu zaliczyła już testy za kierownicą BMW E36 i Seicento.

To już długa przerwa, odkąd ostatni raz w polskim rallycrossie startowała kobieta. W tegorocznym cyklu nie będzie jednak jedyną przedstawicielką płci pięknej.

Beata Borowicz zaliczy pełny sezon mistrzostw. W rozmowie z Autoklubem nie zdradziła, jakim pojedzie samochodem i w której klasie. Oficjalnej informacji w tej kwestii można jednak spodziewać się już niebawem.

Postanowiłaś od tego roku rozpocząć przygodę z rallycrossem. Dlaczego postawiłaś właśnie na tę dyscyplinę no i skąd w Tobie taka pasja do motorsportu.

Moja przygoda z rallycrossem to właściwie pierwsze kroki motorsporcie w ogóle. Nie zaczynałam od kartingów czy KJS-ów, nie brałam udziału w żadnej rywalizacji na kołach, choć było to moim skrytym marzeniem. Doświadczenie jakie mam ogranicza się póki co do jazdy samochodem, która po prostu sprawia mi ogromną radochę i (jak mówią ci, co mnie znają) – nie jest ze mnie przysłowiowa baba za kierownicą. Od dziecka niecierpliwiłam się, by móc w końcu „legalnie” wsiąść za kółko, ale jakoś się wcześniej nie złożyło, by spróbować na sportowo.

Potrzeba jednak rosła w miarę upływu lat. 12 marca 2017 roku pojechałam na I rundę Mini Max OPONEO Rally Cup do Torunia, początkowo myśląc o starcie, ale nie było czym. Chodziłam, obserwowałam, nieśmiało wypytywałam startujące dziewczyny „jak zacząć?”.

Cokolwiek w życiu robię – mam nieokiełznaną jeszcze manię perfekcjonizmu, a najwięcej wymagam sama od siebie. Pojawiła się masa pytań „ale jakie auto kupić?”, „w której klasie jechać?”, „nie mam mechanika i nie znam nikogo, kto mógłby pomóc mi w kwestiach technicznych, serwisie itd.” A starty dla funu, rekreacyjnie mnie nie interesowały.

Przełom nastąpił , gdy zobaczyłam namiot barw OPONEO, teraz się z tego śmieję, ale wtedy wstydziłam się podejść i zagadać, o cokolwiek…. Ja, dziewucha nie mająca żadnej wiedzy o sporcie samochodowym, nie mająca swoich idoli, nie śledząca żadnych rajdów czy wyścigów. Co miałam powiedzieć, o co zapytać? Jedyne co zawsze wiedziałam – co siadło mi w aucie (mechanicy mieli mnie dosyć, bo co im będzie blondyna tłumaczyć). Wiedziałam też, że kocham jeździć i nawet mi to wychodzi.

Stanęłam przy linii startu, usłyszałam i zobaczyłam Lancera i Fabię… Nagrałam starty, a później już cały czas ta jedna myśl „nie wyrobię patrząc, ja po prostu muszę jeździć!”. Jak pokazałam po czasie nagranie Gackowi – sam się śmiał i dziwił, czemu nie podeszłam. Minęło kilka miesięcy, myślałam, myślałam i wymyśliłam: „kupię terenówkę”. offroad też mnie kręcił. Pojechałam kupić Samurai’a, tylko czar prysł, gdy zabrakło prędkości. Ale nie rezygnując całkowicie zapisałam się na wyprawę po Beskidach. Zanim zapłaciłam na facebook’u pojawiło się wydarzenie pt. „Zostań kierowcą wyścigowym - BC, BC Junior” organizowane przez Stowarzyszenie OPONEO Motorsport. Z czegoś musiałam zrezygnować i to był strzał w dziesiątkę. Szybka decyzja, później kurs, egzamin i poszło. Wybór klubu był oczywisty, wiec jestem.

Beata Borowicz

Miałaś już okazję do pierwszych testów. Jak wrażenia?

Tak, pierwszy raz do auta z klatką na torze (wtedy jeszcze nie asfaltowo –szutrowym) wsiadłam w listopadzie zeszłego roku za sprawą Marcina Gagackiego na dniu otwartym Track Day Kartodrom Bydgoszcz. Jeździłam w kółko kilka godzin i nie mogłam przestać, a każde kolejne okrążenie starałam się jechać lepiej. Od razu poczułam, że to jest to i że muszę iść za ciosem. Zakochałam się – inaczej tego nie można nazwać. Jak wrażenia…? Powiem tak – kiedy wracałam do domu płakałam jak dziecko ze szczęścia, tego nie da się opisać. Uczucie spełnienia towarzyszące na torze w połączeniu z adrenaliną – tego właśnie mi brakowało od wielu lat, zwłaszcza, że w dzieciństwie intensywnie trenowałam coś innego, problemy zdrowotne jednak nie pozwoliły kontynuować, a dusza sportowca cały czas wołała, by coś robić…

Na początku roku jeździłam na toruńskim torze, gdzie była okazja, by się trochę pościgać, posmakować jeszcze więcej. I cóż – apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wiem, że rallycross ma przede mną wiele niespodzianek, a prawdziwe wrażenia dopiero przede mną. 

W jakiej klasie i za kierownicą jakiego samochodu zobaczymy Ciebie w tym roku?

W klasie kobiet! Hehe… Były dwie opcje, testowałam BMW e36 i Seicento. Nic więcej na tą chwilę nie zdradzę, decyzja podjęta, ale z pewnością na dniach wyjdzie na światło dzienne jakie auto i dlaczego.

Mogę jedynie wspomnieć, że jestem typową zochą-samochą i wcześniej nie widziałam innej opcji niż kupić, zrobić, budować, jak zwykle metodą prób i błędów chciałam zająć się tym sama. Tym razem jakoś z automatu stało się inaczej. Zaufałam doświadczeniu człowieka znającego się na rzeczy i zaangażowanego w ten sport całym sobą - Marcin Gagacki i brygado Auto-Mag Serwis – dziękuję!

Jakie cele wyznaczasz sobie na ten rok?

Zawsze mierzyłam wysoko, taka natura. Na treningu powiedziałam chłopakom, że jeśli nie skończę na końcu stawki, to będę zadowolona. Oni widzieli mnie wyżej. Prawdę mówiąc cele są ambitne, chcę wystartować w całym cyklu OPONEO Mistrzostw Polski Rallycross, a to już ogromne wyzwanie, z którym wiąże się zaangażowanie czasowe i przede wszystkim finansowe. Czas pokaże.

Naturalnie marzy mi się czołówka, ale mam świadomość, że doświadczenie dopiero będę zdobywać z każdą kolejną rundą. Tor wymaga szacunku, auto również, a ja muszę obyć się w temacie. Oczywiście mogę planować, ale nie oszukujmy się – kiedy stajesz do walki, dochodzi wiele innych czynników i po prostu robisz swoje. Dla mnie sukcesem będzie przejechanie wszystkich rund z dobrym wynikiem, nie uszkadzając przy tym sprzętu. Ale jednego jestem pewna – zespół mamy świetny, a to już bardzo dużo.

Beata Borowicz